Twierdzenie, że objaw może zostać niejako „wyprodukowany" przez system rodzinny i służyć podtrzymaniu jego równowagi, wydaje się na pierwszy rzut oka zaskakujące, a nawet absurdalne. Trudno bowiem od razu uwierzyć, że rodzina sama tworzy swoich chorych czy kłopotliwych członków, przysparzających jej przecież niepokoju, napięcia i autentycznych cierpień. Niestety, wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się dzieje. Aby to lepiej zrozumieć, zastanówmy się najpierw, czym jest w istocie objaw? Otóż dzisiaj wiadomo już na pewno, że nie jest on przypadkowym, bezsensownym złym czynnikiem zakłócającym funkcjonowanie człowieka. Wręcz przeciwnie. Każdy objaw ma swój głęboki sens, ponieważ w istocie jest on sposobem przystosowania się jednostki do jej środowiska i szeroko rozumianej sytuacji życiowej. Dla przykładu gorączka nie jest bezsensownym, przypadkowym „złem" powodującym osłabienie i gorsze samopoczucie. Jest ona przejawem toczącego się w organizmie procesu zapalnego, który to proces jest z kolei przystosowaniem się tegoż organizmu do mającej w nim miejsce infekcji bakteryjnej lub wirusowej.