Aby dokładniej zrozumieć, czym w istocie są sekwencje rodzinne, przyjrzyjmy się „sekwencji porannego wstawania w niedzielny poranek", funkcjonującej w rodzinie jednego z moich pacjentów. „W każdą niedzielę wspominał on moja matka jak zwykle wstawała pierwsza i zaczynała się krzątać wokół śniadania. Po pewnym czasie, już ubrana, wchodziła do pokoju, który dzieliłem z młodszą siostrą, i wołała: »Pobudka, wstawać, dziś niedziela«. Oznaczało to, że możemy z siostrą jeszcze poleżeć. W drodze powrotnej do kuchni budziła ojca zawsze w ten sam sposób: »Maryś (ojciec ma na imię Marian), kawa« (kiedy byli w dobrych stosunkach) albo »kawa gotowa« (kiedy byli pokłóceni). Ojciec niezmiennie pytał wtedy, która godzina, a matka podawała mu dokładny czas i wracała do przygotowywania śniadania. Bardzo zawsze uważaliśmy z siostrą na pierwsze słowa wypowiadane przez ojca po wstaniu z łóżka. Jeśli mówił ze śmiesznym, lwowskim akcentem: W imię Ojca i Syna, Znowu dzień się zaczyna, Bogu niech będą dzięki, Skończyły się nocne lęki.