Prawda, że trudno o tych rodzicach powiedzieć, iż nie chcieli wyleczyć swojego dziecka? Na pewno bardzo chcieli. I na pewno nie zdawali sobie sprawy z tego, że dzięki chorobie dziecka przez dwa lata mogli unikać jakiegokolwiek rozwiązania swojego dylematu, który rysował się im jako dwie, w gruncie rzeczy nie do przyjęcia, możliwości rozwód lub pozostanie razem bez żadnych zmian. Z czasem rodzice ujawnili dalsze fakty. Okazało się, że ich małżeństwo od początku układało się nie najlepiej, mimo iż byli ze sobą bardzo związani uczuciowo. Spowodowane to było głównie niedopasowaniem seksualnym (duże zapotrzebowanie męża w tej dziedzinie przy minimalnych potrzebach nie rozbudzonej seksualnie żony) oraz pewnymi postawami małżonków wobec siebie. Żona, mianowicie, prezentowała wobec męża dziecinne, roszczeniowe zachowania, domagając się od niego stałego zajmowania się nią, opieki, wyręczania w różnych zajęciach itd. Niezmiernie rzadko była przy tym zadowolona z tego, co robił partner, mnożąc żądania i nieustannie zasypując go pretensjami (taki model „bycia żoną" wyniosła ze swojego domu rodzinnego i z obserwacji swojej matki).