Postawa męża wobec żony była, w gruncie rzeczy, taka sama jak żony wobec niego. On też domagał się stałego zainteresowania swoją osobą, opieki i uznania, zasypując współmałżonkę pretensjami o niedbałe prowadzenie domu, egoistyczne zapatrzenie w siebie, unikanie współżycia itp. W ten sposób obydwoje nie dostawali tego, czego od siebie oczekiwali, ponieważ każde z nich chciało głównie brać od drugiego, samemu nic właściwie nie dając. Powodowało to znaczne między nimi napięcia i wynikające z niego nieprzeliczone scysje. Urodzenie się córki zaostrzyło jeszcze sytuację, gdyż żona skupiła się całkowicie na dziecku, usiłując sprowadzić męża do roli „obsługi technicznej" obu pań. W tym czasie mąż nawiązał intymną znajomość ze swoją koleżanką z pracy. Była to kobieta doświadczona, o kilka lat od niego starsza, rozwiedziona matka dziesięcioletniego syna i, według jego relacji, też mająca „ciężki charakter". Ale za to duży temperament seksualny i brak zahamowań w tym zakresie. Ów „ciężki charakter" polegał na apodyktyczności, wybuchowości i zaborczości nowej partnerki, która również stawiała różne wymagania (np. żądała, aby zorganizował wakacje jej synowi, skoro nie mogli ich spędzić razem), domagała się wyłączności i zdecydowanie parła do ujednoznacznienia ich związku poprzez rozwód partnera i zamieszkanie razem.